Strona główna
Dzisiaj jest: 21 lipca 2019
Imieniny: Daniela, Wawrzyńca
Nowe Bródno to dzielnica niezwykła. Częścią Warszawy stała się w czasie I wojny światowej, kiedy to generał-gubernator warszawski, Hans von Beseler, wcielił do stolicy przedmieścia. Były wśród nich: Grochów, Marymont, Mokotów, dalekie peryferie Woli – Koło i Odolany, a także Ochota, Rakowiec, no i oczywiście Nowe Bródno wraz z Pelcowizną i Targówkiem.

Jednak Bródno zaczęło stawać się warszawskie już na początku XX wieku. Dzięki rozbudowie sieci kolejowej, i otwarciu m. in. stacji Praga linii nadwiślańskiej, powstawały tu domy inżynierów i pracowników kolei. Równolegle powstawały sklepy, fabryki, apteki i zakłady usługowe. Południowa część dzielnicy – wówczas jeszcze gminy – żyła oczywiście z Cmentarza Bródnowskiego. Powstały tu liczne zakłady pogrzebowe, warsztaty kamieniarskie i miniaturowe knajpki, w których biedni żałobnicy wypijali zdrowie zmarłych, zakąszając śledziem.

Wielkim krokiem naprzód było uruchomienie w 1924 roku linii tramwajowej. Tory pobiegły ulicami Odrowąża, Białołęcką, Pomorzańską i Wysockiego do pętli "Pelcowizna" u zbiegu z Toruńską. Początkowo jeździło tu "oczko", jak pieszczotliwie warszawiacy nazywali linię "21". Później trasę elektrowozu wydłużono ulicą Marywilską na Annopol, gdzie jeździła "jedynka". Po wojnie, aż do 1971 roku, ulicą Wysockiego jeździła "3" z Gocławia. Pewnego razu jeden z ostatnich czynnych przedwojennych taborów tramwajowych zepsuł się na środku jezdni. Podobno przewrócono go i odtransportowano po kilku dniach do muzeum. Czy tak było? Trudno mi powiedzieć. Tymczasem zapraszam na wirtualny spacer po dzielnicy z naszym miniaturowym, kieszonkowym przewodnikiem.

Przemysław M. Burkiewicz

Wycieczkę rozpoczynamy od kaplicy-pomnika "Cudu nad Wisłą" przy ulicy Wysockiego (do 1919 r. – ul. Nowa Szosa). Dojechać tam możemy autobusami 118, 126, 176, 325, 524, E3, 112, 145, 156, 326, 356, 413, 445, 506. Aby do niej dojść, musimy wysiąść na przystanku "Bazyliańska", przejść przez jezdnię ul. Wysockiego, starym fragmentem Bazyliańskiej dojść do starej Wysockiego i skręcić w lewo. Kapliczkę wzniesiono w 1925 roku, o czym informuje nas inskrypcja. Była podzięką dla Opatrzności za ocalenie Polski od nawały bolszewickiej. Kapliczkę – jak czytamy na płycie – wznieśli mieszkańcy Nowego Bródna i Pelcowizny.

Gdzie była Pelcowizna? Za wałem linii kolejowej, w miejscu obecnej FSO. Było to osiedle zamieszkane przez ok. 5000 osób. Pelcowizna miała własną sieć uliczną, sklepy, przychodnie, a nawet komisariat policji. Warto zwrócić uwagę na bruk z polnego kamienia, zwany kocimi łbami, i szyny tramwajowe. Zostały one ocalone od zagłady podczas przebudowy jezdni w 1996 roku na prośbę jednego z działaczy Oddziału Bródno Towarzystwa Przyjaciół Warszawy – płk Tadeusza Szurka. Obejrzyjmy także oryginalne słupy trakcji tramwajowej z 1924 roku (sztuk 4). Dwa z nich służą jako słupy latarni. Sokole oko dostrzeże zaznaczone czerwoną farbą ubytki po kulach. Na słupie zrekonstruowanego przystanku tramwajowego zawieszono tabliczkę z informacją o tym zabytku – m. in. rozkład jazdy. I Idziemy ulicą Wysockiego w stronę cmentarza.

  • Wysockiego 32A

    Ta wspaniała kamienica na rogu starego przebiegu Bazyliańskiej (na ścianie od strony tej ulicy zachowała się nazewnicza tabliczka z lat 50.) należała do rodziny Klotzów. Byli to właściciele sporej fabryki precjozów na Bródnie. Sam budynek, mimo że lekko zaniedbany, wygląda dziś imponująco. Kamienica wzniesiona została w latach 30. XX wieku w stylu nawiązującym do modernizmu. Warto zwrócić uwagę na zardzewiałą rozetę z hakiem. Jest to pozostałość po jeżdżącym tu tramwaju. Na haku instalowano przewody trakcji

  • Wysockiego 45

    Parterowy dom wzniósł około 1914 roku pan Karwat – pracownik kolejowy. Budynek przed kilku laty miał przestać istnieć (na jego miejscu planowano wzniesienie stacji benzynowej). Na szczęście do tego nie doszło

  • Wysockiego 47

    Ten parterowy dom o nieco spadzistym dachu zajmował do niedawna sklep mięsny. Dziś to przeznaczona do rozbiórki ruina

  • Wysockiego 26

    Po tym piętrowym budynku nic nie pozostało. Został rozebrany w marcu tego roku. A szkoda. Na parterze mieścił się przez trzydzieści cztery lata zakład fryzjerski pana Eugeniusza Gozdana. Zwiedziłem go w grudniu 2005. Pan Eugeniusz opowiedział nieco o swoim miejscu pracy. –Prowadzę ten zakład od lat. Mam stałych klientów. Używam bardzo często przedwojennych brzytew, wielu panów, zwłaszcza starszych, przychodzi do mnie się golić. O, proszę, to brzytwy marki Rugra, a to brzytwy Solingen. Niestety, przyszedł czas rozbiórki. Szkoda będzie stąd odchodzić, ale co zrobić – mówił pan Gozdan. Skręcamy w ul. Liwską, a następnie w podwórko kamienicy nr 4a

  • Liwska 4A

    To ogromna czynszówka sprzed 1939 roku. Jednak warto zwrócić uwagę na właściwie jeden detal – wywietrznik ozdabiany kwiatami pod oknami kuchennymi na parterze (na lewo od drzwi do klatki schodowej). Jest to dość rzadko już spotykany element. Pochodzi z czasów, gdy nie było lodówek. Gospodyni mogła regulować chłód w szafce, do której prowadził ten wywietrznik. Przekręcając odpowiedni element, można było otworzyć lub zamknąć lodówkę. Ta na Liwskiej niestety już nie działa – zastąpiła ją zapewne elektryczna lodówka. Wychodzimy na ul. Liwską, skręcamy w prawo, i następnie też w prawo Wysockiego. Zatrzymujemy się pod żółtą kamieniczką

  • Krakusa 7A

    Gruntownie wyremontowany w 2004 roku budynek należy do państwa Kurkowskich. Niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki rozsypująca się ruina z odpadającym tynkiem zmieniła się w luksusową willową kamieniczkę. Był to pierwszy remont od czasu powstania budynku, czyli od 1930 roku. Warto zwrócić uwagę na ozdobną latarenkę zainstalowaną na ścianie na wysokości furtki. Do czasu remontu wisiała tu trójkątna lampa adresowa. Nie byłoby nic dziwnego w tym, że miała kominek. Dlaczego? Ponieważ pochodziła z czasów, gdy numery domów , dla oszczędzenia prądu, oświetlano karbidem. Przez kominek uchodziły spaliny. Wracamy na ul. Wysockiego i idziemy prosto.

  • Myszniecka

    Ulica Myszyniecka stanowi dziś podjazd pod warsztat samochodowy, i właściwie jej wyłożona trylinką nawierzchnia znika między myjnią a stacją napraw. Jedyną pamiątką po dawnej ulicy jest tabliczka nazewnicza i dwa adresy warsztatów – Myszyniecka 5/7 i 11. Do czasów budowy osiedla była to jednak długa arteria, solidnie wybrukowana kocimi łbami. Zabudowę ulicy stanowiły w dużej mierze murowane kamienice, nie brakowało jednak drewnianych czynszówek, tak charakterystycznych dla Nowego Bródna.

    Z daleka widać było także kominy Fabryki Wyrobów Metalowych "Bracia Klotz Sp. Z o.o." przy Myszynieckiej 20 (tel. 10 02 36). Ulica ta, jako jedna z pierwszych otrzymała po wojnie oświetlenie elektryczne. Na wysokich betonowych słupach zainstalowany był metalowy pałąk, do którego przytwierdzono rtęciowe (czyli dające białe światło) lampy. Dziś mimo tego, że krótka uliczka biegnie przez teren warsztatowy, nie ma tu ani jednej latarni.

  • Baryczków 10

    Parterowy biały domek Przy Baryczków 10, u zbiegu z Wysockiego, to mało interesujący budynek. Ciekawe jest jednak to, co stało się w tym miejscu sześćdziesiąt trzy lata temu. 18 września 1943 roku dwóch zamachowców – Franciszek Dudziński "Bystry" i Władysław Weneś zastrzelili Aleksandra Krugera zwanego "Czerwonym Olkiem" – Bahnschutza, czyli niemieckiego funkcjonariusza policji kolejowej. Kruger, jako ważna figura na stacji PKP Praga, katował i zabijał Polaków pracujących na kolei. Po uprzednim zawiadomieniu drogą pocztową o wydaniu wyroku, Niemiec został zlikwidowany.

    Co ciekawe, do zastrzelenia "Olka" przyznaje się także Zbigniew Komorowski "Rekiniak", jednak jego relacje są mało prawdopodobne, i nie brzmią prawdziwie. Obecnie trwają prace nad nakręceniem filmu fabularnego pod tytułem "Zamach na 'Czerwonego Olka' ". Idziemy ul. Wysockiego, mijamy ul. Kurpiowską, Zagraniczną, Żytomierską. Na rogu Wysockiego i Żytomierskiej mieściła się piekarnia "Żytomierska" firmy "Tadeusz Kupniewski i S-ka". Drugi narożnik zajmowała modystka, obok której działała owocarnia pani Walczakowej. Dochodzimy do skrzyżowania i na światłach przechodzimy na drugą stronę. Znajdujemy się przed kościołem Matki Boskiej Różańcowej.

  • Wysockiego 8

    Kościół pod wezwaniem Matki Bożej Różańcowej powstał w latach 60. na fundamentach, które przygotowano już przed wojną. "Przy budowie świątyni duże zasługi ponieśli księża Romuald Gawlik i Tadeusz Zimiński" – czytamy w książce "Bródno i okolice w pamiętnikach mieszkańców". W roku 1964 kościół został konsekrowany przez prymasa Polski – Stefana Wyszyńskiego. Przed 1939 rokiem na tym miejscu wznosił się drewniany kościół. Ufundowała go księżna Anna Czartoryska z mężem Michałem (oni również zasłużyli się przy budowie bazyliki Najświętszego Serca Jezusowego na Szmulowiźnie). Kościół spłonął w 1944 roku. Fakt zniszczenia namalowała Jadwiga Skrzeszewska, właścicielka sklepu papierniczego na rogu Białołęckiej i Siedzibnej. Jej obraz do dziś "Płonące Bródno" do dziś znajduje się w zakrystii nowego, murowanego kościoła. Jak kilka lat temu obiecał proboszcz, Zygmunt Wirkowski, dzieło pani Skrzeszewskiej miało ujrzeć światło dzienne i być wystawione w bardziej eksponowanym miejscu. Przechodzimy na drugą stronę ul. Bartniczej i zatrzymujemy się pod gmachem szkoły.

  • Bartnicza 2 (Dawniej Białołęcka 36)

    Monumentalny gmach szkolny powstał w 1927 roku według projektu uznanego architekta – Zdzisława Mączeńskiego. Przed wojną mieściła się tu szkoła powszechna numer 65. Dziś jest to budynek zespołu szkół nr 41. Przechodzimy na drugą stronę ulicy Wysockiego. Zatrzymujemy się na wysokości Domu Kultury Świt. Zwróćmy uwagę na brukowany kocimi łbami podjazd. To dawna ul. Kiejstuta, przed wojną niezwykle ważna. Przy Kiejstuta właśnie mieściło się Depo, czyli kierownictwo kolei.

    Był także gmach straży pożarnej, liczne drewniane domy (ostatni drewniak rozebrano w 1996 roku) i magazyny. We wspomnianym drewnianym domu (Kiejstuta 7) w 1945 roku zdun Jeżewski postawił na pierwszym piętrze dwa piece piekarskie, które ważyły tonę. Mimo, że zagrażały pożarem, bułki i chleb wyjeżdżał stąd ciężarówkami aż do lat 70.

    Wracamy na ul. Wysockiego i idziemy w stronę cmentarza. Na wysokości kapliczki, do lat 70, istniało skrzyżowanie ulic Białołęckiej (dziś Wysockiego) i Nadwiślańskiej. Cztery narożniki zajmowały ważne dla Bródna firmy: piekarnia i sklep Greilicha, restauracja Olszewskiego (jego syn, Jan, został premierem w III RP), sklep masarski Cyrana. Jeden z rogów zajmował murowany dom rodziny Drzewieckich.

    Tak Kazimierz Drzewiecki wspomina swoją kamienicę: "Na jednym rogu stał dom moich rodziców, postawiony jeszcze przez dziadka, Stanisława Drzewieckiego. Koło tego domu był przystanek tramwajowy linii 21. (…) Do małych ciekawostek mógłbym zaliczyć wspomniany przystanek tramwajowy, usytuowany zaledwie cztery metry od domu, a jedno z okien naszego domu znajdowało się nad tym przystankiem. Zatrzymywanie się tramwaju i ruszanie, całkowicie było słyszalne w pokoju, jak też pogawędki oczekujących na tym przystanku mieszkańców najbliższych okolic" – wspominał na łamach książki "Bródno i okolice". Skręcamy w prawo w ul. Syrokomli.

  • Syrokomli 11

    Zatrzymajmy się jednak na chwilę przy stacji benzynowej. Przed 1939 rokiem znajdował się tu obszerny drewniany dom, na parterze którego mieściła się jedna z dwóch aptek. Pierwsza należała do Jana Matkowskiego, zaś druga, na Syrokomli – do małżeństwa Rościszewskich. W czasie niemieckich nalotów na Warszawę we wrześniu 1939 roku jedna z bomb spadła na aptekę, doszczętnie ją niszcząc. Skład apteczny przenieśli więc Rościszowscy do nowoczesnej kamienicy z lat 30, która należała do piekarza Franciszka Derewońki (Białołęcka 59). Warto wspomnieć, że po wojnie mieścił się także Urząd Pocztowy Warszawa 110 (równolegle z urzędem nr 9 przy Łabiszyńskiej) Jego naczelnikiem była Irena Markiewicz. Niestety, w 1971 roku budynek spłonął i został rozebrany. Przechodzimy przez jezdnię ruchliwej ul. Wysockiego i idziemy ul. Syrokomli.

  • Syrokomli 5D

    W tych pawilonach przez całe dziesięciolecia mieścił się jedyny na Bródnie Pewex, czyli sklep Przedsiębiorstwa Handlu Wewnętrznego. Obok zachodnich zabawek można w nim było nabyć także odzież, perfumy i artykuły spożywcze. Od końca lat 90. Pewex na Syrokomli zajmował coraz mniejszą powierzchnię. Dziś jest to maleńkie okienko z zabytkowymi niemal zabawkami

  • Syrokomli 25

    Ten wyremontowany niedawno budynek należał przed wojną do rodziny Majewskich. Jego projekt sporządził żoliborski architekt, inż. Teofil Wasilewski. Obecnie piętrowa kamieniczka przechodzi metamorfozę – ze zdewastowanej, rozsypującej się szarej czynszówki do kolorowego domu mieszkalnego. Jak zapowiada właściciel budynku, pan Piwowarski, koło bramy zawiśnie także wyremontowana przedwojenna latarenka adresowa. Tu kończymy część pierwszą bródnowskiej wycieczki

Przemysław M. Burkiewicz

Fundusze Europejskie Forum Przedsiębiorców na Targówku     park rzezby Społeczna Rada Kombatancka Dzielnicowa Komisja <br />
      Dialogu Społecznego

system powiadomień    epuap   Wszechnica Edukacyjna Karta Dużej Rodziny Mazowiecka Biblioteka Cyfrowa




 


Serwis www.targowek.waw.pl korzysta z plików cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania - przeczytaj naszą Politykę Prywatności. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. 
[RODO] Klauzula informacyjna o przetwarzaniu danych osobowych
W związku z realizacją wymogów Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych „RODO”), informujemy o zasadach przetwarzania Pani/Pana danych osobowych oraz o przysługujących Pani/Panu prawach z tym związanych [dowiedz się więcej...]